O doświadczaniu twardego materaca

Im człowiek starszy tym bardziej staje się wymagający, nie sądzicie? Z moich pierwszych wyjazdów pod namiot zapamiętałem cudowne jeziora, długie noce przy ognisku i atmosferę wielkiej przygody. Z kolei z tych ostatnich wspominam już głównie zdrętwiałe ręce, nogi i bolące plecy po słabo przespanej nocy na karimacie.

Natura wokół mnie zachwycała już jakoś mniej – może dlatego, że mój własny organizm usilnie domagał się poszanowania jego praw? Takie wyjazdy dają dużo do myślenia, np. w kwestii wagi snu dla naszego samopoczucia i zdrowia, albo: czy twardość materaca ma znaczenie i czy twardy materac (lub jakiekolwiek inne twarde posłanie) jest rzeczywiście dobrym wyborem do sypialni? Bo jeśli ma być twardo, a do tego tanio, to dlaczego po prostu nie zamienić łóżka na karimatę?

Przyjrzyjmy się samym sobie, albo zajrzyjmy do pierwszego z brzegu atlasu anatomii człowieka. Czy wygląd zdrowego kręgosłupa oglądanego z boku przypomina naciągniętą strunę? Bynajmniej! Jest to raczej kształt lekko zakrzywionej litery „S”. Wiecie, te wszystkie lordozy i kifozy… czyli po prostu naturalne krzywizny. Skąd zatem pomysł, żeby „prostować” własny kręgosłup i dopasowywać go do twardego materaca? Każdy lekarz ortopeda, a więc specjalista, m.in. od spraw wygodnego i zdrowego snu, z pewnością odradzałby takich eksperymentów. To posłanie, na którym śpimy powinno dopasowywać się do nas – nigdy na odwrót! Jeśli twardość materaca będzie zbyt wysoka, materac nie będzie ustępował pod tymi krzywiznami naszego ciała, pod którymi ustąpić powinien, zaś zbyt miękki – nie będzie w stanie nas należycie utrzymać. W obu tych przypadkach kręgosłup zmuszony jest do przyjęcia pozycji dalekiej od kształtu, w jakim go zaprojektowała natura.

Czy zatem twardość materaca powinna stać się dla nas podstawowym kryterium jego wyboru? Cóż, polecałbym raczej skoncentrować się na takich jego cechach jak sprężystość, albo zdolność w dopasowywaniu się do kształtu naszego ciała. Dzięki temu uchronimy się od dwóch niebezpieczeństw. Po pierwsze zapewnimy kręgosłupowi właściwe podparcie na każdym jego odcinku, a przez to zapobiegniemy utracie ww. kształtu zbliżonego do litery S. Lekceważenie tej kwestii w dłuższej perspektywie może doprowadzić do poważnych problemów ortopedycznych. Po drugie zaś umożliwimy prawidłowe i nieprzerwane krążenie krwi w barkach, biodrach oraz w dolnych i górnych kończynach, dzięki czemu unikniemy nieprzyjemnego drętwienia ciała w tych okolicach. Z pewnością zbyt twarde materace nie będą w stanie sprostać tym wyzwaniom. Za to modele takie jak Oscar, Olimp, albo Ergolatex wpasują się w powyższe idee bez żadnych przeszkód.

Niekiedy też można się spotkać z mylną interpretacją, że twardy materac to znakomity wybór przede wszystkim dla osób otyłych. Nieporozumienie wynika zapewne stąd, że materace o zwiększonej wytrzymałości mogą się wydawać twarde dla osób lżejszych. Tymczasem i tu powinniśmy wymagać od posłania sprężystości i zdolności w dopasowaniu się do ciała. Zwłaszcza, że kręgosłup osób z nadwagą bywa notorycznie przeciążany, toteż wymaga odpowiedniego odpoczynku (właściwego podparcia) chociażby podczas snu. Świetnie w tej sytuacji sprawdzą się modele Federico, Salvatore, albo Molto Forte.  Nie są to materace twarde, choć za takie mogą uchodzić wśród pewnej części klientów.

Podobno Natura wypracowała swoje rozwiązania na przestrzeni milionów lat, doprowadzając je niemal do perfekcji. My sami również jesteśmy jej tworem, a kręgosłup jest jednym z najważniejszych organów u każdego z nas. To jak o niego dbamy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie i kondycję.

 

Z mojej ostatniej wyprawy pod namiot zapamiętałem jeszcze jedną myśl… a właściwie marzenie: byle prędzej do domu, do własnego łóżka, do najlepszego na świecie materaca – nie twardego, nie miękkiego… takiego w sam raz! Może ktoś powie, że z wiekiem stajemy się coraz bardziej wygodniccy – ja bym raczej powiedział, że mądrzejsi doświadczeniem.

 

Artur Wasążnik

udostępnij: